(nie) Być doskonałym

Jeśli zdarza Ci się mieć do siebie pretensje, że Twoje życie nie wygląda tak, jak mogłoby wyglądać, gdybyś tylko zrobił/a coś lepiej w przeszłości, natychmiast przestań to sobie robić i pomyśl, czy przypadkiem nie za dużo od siebie wymagasz. Przecież jesteś tylko człowiekiem. Jeśli oskarżasz się o przeszłość lub nie dość perfekcyjnie wykonane zadanie, zastanów się, czy na pewno miałeś na to wpływ.

Niektórzy dochodzą w tym do perfekcji, próbując wszystko zaplanować, nawet to, czego zaplanować się nie da. Może być to efektem wygórowanych oczekiwań rodziców, sygnalizowanych wszechobecną krytyką, a popartych warunkową miłością.

Kocham cię, jeśli…, a że wszystko robisz źle, więc daję ci odczuć, że cię nie akceptuję. Chcąc uniknąć kolejnej krytyki oraz zasłużyć na miłość rodziców, a później tej części twojej osobowości, która ich reprezentuje, możesz wpaść w pułapkę nadmiernego kontrolowania i podejmować próby zapanowania nad każdym aspektem swojego życia. Przyjęcie takiej postawy skazuje na ciągłą walkę o akceptację we własnych oczach oraz próbę uniknięcia kar, które sobie skutecznie wymierzasz  poprzez samokrytykę i pretensje do siebie za podejmowane działania.

Uważaj też, jeśli w twoje życie wdarła się ideologia Amway’a, ugruntowującą przekonanie, że wszystko możesz. Tym samym stawiasz swoją własną osobę powyżej Boga. Chcesz sobie bez niego poradzić, bez tej całej nieoznaczoności. Chcesz mieć pewność. To taka lucyferyczna doskonałość.

Przyjęcie takiego rozumowania sprawia, że automatycznie bierzesz na siebie za wszystko odpowiedzialność. Niestety włącznie ze zdarzeniami losowymi, które przecież twój genialny umysł powinien był przewidzieć. To dostarcza aż nadto powodów do negatywnej samokrytyki. W ten sposób nieskończenie ponosisz karę za próbę doskonałości.

Żaden człowiek doskonały nie jest i nigdy nie będzie. Tylko Bóg jest doskonały. Lucyfer za to właśnie ponosi karę, że chciał być doskonały, jak Bóg, który miał mu być już niepotrzebny. Do tego momentu był przecież jego ulubionym aniołem.

Tymczasem ty doświadczasz zbrodni doskonałej – nie możesz namierzyć winnego, więc całą winę bierzesz na siebie. To się dzieje automatycznie, bezwiednie, jako odpowiedź na wygórowane oczekiwania. Próby rozumowego poznania świata to ludzka rzecz, ale przejmowanie pełnej kontroli nad całym życiem, próba panowania nad każdym jego aspektem, sterowanie każdym szczegółem, zupełnie tak, jakby Bóg nie istniał, bez pozostawienia nawet najmniejszego pola na nieoznaczoność, zatrzaskuje drzwi do raju na siedem spustów.

W filmie „Siła spokoju” pada pewne trafne stwierdzenie, że „Życie jest tajemnicą. Nigdy nie trać czasu na jej rozwikłanie.” To jest to! Poznawanie jest ciekawe i prowadzi do rozwoju osobowości, ale trzeba zdawać sobie sprawę z ograniczeń. Życie na zawsze pozostanie pewną tajemnicą. Jest w nim sporo miejsca na nieoznaczoność.

Szkoda życia na analizowanie każdego jego aspektu. Życie trzeba przeżywać. Czuć. Smakować. Czas porzucić próby rozwikłania tej tajemnicy, bo przecież gdyby to było możliwe, samo życie całkowicie straciłoby sens. Niektórzy próbują nawet zajrzeć w przyszłość. To droga donikąd. Przecież to właśnie dzięki niepewności sukcesy smakują tak dobrze.

„Panie, daj mi siłę, abym zmienił to, co zmienić mogę, daj mi cierpliwość,abym zniósł to czego zmienić nie mogę i daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego.” [Serenity Prayer – modlitwa autorstwa Reinholda Niebuhra stosowana w terapii Anonimowych Alkoholików].

Można i należy wpływać na swoje życie, ale na swoim poletku, bez zabawy w Boga. Tymczasem wszystko jest po coś, wypełnia Twoje najskrytsze potrzeby i pragnienia. Nie można obwiniać się za coś, co jest nieuniknione. Poza tym nie wiesz, jakby było, gdyby nie było tak, jak właśnie jest.

Obowiązkiem każdego jest się starać. Nie warto jednak zakładać nieskończenie wielkich rezultatów, bo wtedy zaprzeczamy własnemu człowieczeństwu, próbujemy osiągnąć niemożliwą doskonałość, zupełnie tak, jakbyśmy chcieli być Bogami.
Tym samym sami siebie strącamy w otchłań piekielną, gdzie męczy wieczne poczucie winy.
Może warto zdobyć się czasami na odwagę i powiedzieć:
„Tak, to był mój błąd. Jestem przecież tylko człowiekiem, a błądzić to rzecz ludzka.”
lub też
„Zrobiłem to tak, jak umiałem najlepiej. I tyle. Nie mam nic do dodania.”

Najważniejsza jest aktywność, podejmowanie wyzwań, pełna mobilizacja. Nieważne, do czego to doprowadzi, ważne, co ty zrobisz, aby dojść do wytyczonego celu. Prawdziwe życie, to doświadczanie każdej chwili, aktywność, a nie zawsze efekt końcowy, na który możesz nie mieć bezpośredniego wpływu. Jestem aktywny, staram się najlepiej, jak mogę, ale za cały świat nie odpowiadam. Ja chcę żyć. Poszukajcie sobie innego kozła ofiarnego.

artur zwany sową